simfan
******
Dołączył: 17 Sty 2012
Posty: 279
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Inowrocław Płeć: Mężczyzna
|
|
Hakin gratuluję żony i pociech oraz dzięki za przestrogę. U mnie jednak to inaczej przebiegało. Młodość już za mną, teraz raczej czekam na wnuki W razie w. na moją żonę czeka w kolejce już kilku kandydatów , oby się nie doczekali Motocykl kupiłem 3 lata temu choć już wcześniej miałem zakusy. Powiedziałem sobie, że jak nie teraz to nigdy-ostatni dzwonek i nie żałuję. Jest to mój 1 "dorosły" motocykl, nie licząc kilku okazjonalnych, krótkich przejażdżek innymi moto. Fazerem zrobiłem niewiele bo ok. 7-8 tkm i uważam się za początkującego, ale... Ostatnio latałem z gościem jeżdżącym od kilkunastu lat na różnych sprzętach, mówił że zrobił 35 tkm. Powiem nieskromnie: na koniec powiedział mi, że mógłby się ode mnie uczyć jazdy. Trochę się to wpisuje w moją teorię. W wielkim skrócie:
1. Nie każdy, nawet ten który dużo jeździ, potrafi dobrze jeździć.
2. Do dobrej jazdy trzeba mieć to "coś", ten nienamacalny zmysł.
3. Trzeba kochać motoryzację.
Dotyczy to umiejętności jeżdżenia różnymi pojazdami. Uważam, że spełniam pkt 2 i 3, dlatego nie odmawiam sobie tej wielkiej przyjemności. Zaznaczę jednocześnie, że jadąc na moto staram się bardzo koncentrować i przewidywać. Poznając maszynę często próbuję swoje i jej możliwości na zakrętach, czy trenuję nagłe hamowanie. Myślę, że to lepsze od jazdy na tzw. mistrza prostej. Tej adrenaliny w ogóle nie można porównać do jazdy autem, gdzie czasami, szczególnie na autostradach nudzę się i prawie zasypiam Na marginesie jak tylko zimą spadnie śnieg to jeżdżę na plac potrenować poślizgi. Latem wybierając się na wczasy, przeważnie w góry, lubię jechać za moim kolegą, byłym kierowcą rajdowym. Jadąc za nim naprawdę mam fun. LWG.[/b]
|
|