Witam.
Mam chyba banalny, ale trochę upierdliwy problem z wypadającym rolgazem w SR2.
Z pewnością czegoś u mnie brakuje, albo typ rolgazu nie jest kompatybilny z obsadą, ale tak na chłopski rozum nie widzę w czym kłopot, więc rolgaz mi "wylata jak Pawlakowi zamek od karabina"
Śrubę regulacyjną z blaszką posiadam, dokręcenie powoduje opory w pracy rolgazu a poluzowanie skutkuje wypadaniem i możliwością dodawania gazu "w przód". Stany pośrednie regulacji praktycznie nie istnieją.
Domyślam się, że albo brakuje mi jakiejś "blaszaki", która utrzymuje rolgaz na miejscu, albo typ rolgazu nie jest właściwy i śruba kontrująca nie zabezpiecza przed wypadaniem.
Może dysponujecie dokładnym schematem lub dobrą fotką, na której widać wszystkie elementy rolgazu? Chciałbym porównac z tym co mam.
Pozdrawiam
- Wysłany: Pon 20:41, 23 Lip 2018
dropio ******
Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 3001
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: trójmiasto Płeć: Mężczyzna
Witaj Chris !
Kilkukrotnie zdarzyło mi się z tym problemem spotkać,ale nigdy nie zastanawiałem się nad przyczyną.Ponieważ mam nie zmontowany rolgaz,więc przyjrzałem się problemowi,a jest on banalny.Winę za opisany przez Ciebie przypadek ponosi linka gazu,a właściwie jej nieopancerzona długość. Zwróć uwagę na długość linki,oraz skok /obrót manetki/-zbyt krótka linka pracująca na początku jej obrotu jest w stanie wyskoczyć z mocowania,dłuższa linka tego nie zrobi,przy tym wziąć pod uwagę należy,aby baryłka na końcu linki miała 5 mm-tak,jak było w oryginale,a sama linka nie powinna być zbyt wiotka.
Dzięki Dropio za podpowiedź. O długości linki nie pomyślałem. Rozbiorę to i sprawdzę jeszcze raz. To może być to.
A swoją drogą, te nowe linki - prawie zawsze mają niedopasowane długości wkładu do długości pancerza. Daje to efekt braku regulacji.
Wymyśliłem, że potnę rurkę miedzianą na małe kawałki i rozetnę je wzdłuż, tak by dały się nałożyć na linkę. potem zacisnę rurkę by skasować szczelinę i zalutuję. Ale czy patent się sprawdzi? Pewności nie mam.
Masz może opracowane jakieś sprytniejsze i pewniejsze patenty na skracanie linki? Bo wygląda na to, że 90% współczesnych linek wymaga korekty długości jeszcze przed założeniem.
Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 3001
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: trójmiasto Płeć: Mężczyzna
Rzeczywiście obecnie produkowane linki mają przeróżne wymiary,i prawie zawsze wymagają skorygowania długości.Patent który podałeś nie jest zły,ale jego wygląd raczej tak,na zbyt długą linkę można go zastosować,zaś na za krótką poleciłbym skrócenie pancerza.Jak to zrobić ?-w imadle ściągnąć końcówkę pancerza / tak robi zaprzyjażniony linkarz /,następnie z puszki /cola,piwo/wyciąć cienki pasek,zawinąć go na lince,wcisnąć do pancerza,i można np.Dremlem odciąć wymagany odcinek,następnie ostrożnie przeciąć w poprzek,lub też rozkręcić w kombinerkach,nałożyć końcówkę pancerza,nasmarować i gotowe.Co do końcówek linek dawniej stosowano je jako uniwersalne,z boku miały wkręt / przeważnie M3 / mocujący końcówkę na lince,i tutaj można było samemu dopasować wymaganą długość,ale nie wolno było ich stosować do układu hamulcowego.Końcówka linki powinna być pocynowana,aby połączenie było trwałe.
W kwestii wypadania rolgazu - Dropio miałeś rację. Zbyt krótka linka gazu w obsadzie. Skręciłem regulację długości na minimum i rolgaz ustawił się we właściwej pozycji - nie wypada, zakres pracy przepustnicy jest pełny, choć wyczuwam, że linka mogłaby być odrobinę dłuższa.
Inną sprawą jest, że śruba regulacyjna rolgazu działa tak sobie, ale to prawdopodobnie mankament wynikający z nowości użytych części.
Co do lutowania linek - nie mam obaw wobec lutowania większości z nich, ale sprzęgłową wolałbym mieć "fabrycznie" zakutą.
Na szczęście mam tych linek kilka - poświęcę jedną na lutowanie.
Dzięki za patenty, pozdrawiam.
Skoro już wszcząłem temat zbyt długich linek - to go tutaj dokończę.
Pokombinowałem i znalazłem niezły sposób na skrócenie linki bez lutowania.
Bohaterem tej historii jest Nypel szprychy rowerowej.
Jest niemal identyczny jak grzybek zaciśnięty na lince,
a co bardzo ważne, ma wewnątrz gwint i daje się nakręcić na obciętą linkę za pomocą kombinerek lub kluczyka do nypli.
Średnica łba Nypla jest prawie taka jak grzybka linki
i doskonale pasuje do obsady linki w klamce.
W kowadle z szyny wyszlifowałem rowek,
przydatny do zakucia nypla na lince:
Linkę uciąłem kątówką, ale przed cięciem owinąłem ją taśmą,
by nie straciła spójności. Cięcie zrobiłem tuż za grzybkiem.
Nakręciłem nypel na obciętą linkę. Szło z oporem, nakręcałem kombinerkami.
Gwint nypla zapewnił prowadzenie.
Kręciłem dotąd, aż linka wyszła z nypla na około 1mm.
Już bez zaciskania nypla, patent trzymał solidnie samym gwintem.
Na koniec zrobiłem prymitywny pobijak z pręta,
w którym wyszlifowałem rowek, przyłożyłem młotkiem w nypel
umieszczony w rowku kowadła i wszystko solidnie się zacisnęło.
Skróciłem w ten sposób na próbę linkę hamulca,
choć można było przestawić cięgno na wieloklinie,
ale chciałem zrobić test na lince tego samego typu co sprzęgłowa.
Potestowałem i wyszło OK.
W taki sam sposób skróciłem o długość grzybka (około 1,5cm) linkę sprzęgła. Przetestowałem w warunkach bojowych i też wyszło OK.
Polecam Wam ten patent na skracanie linek. Jest dość szybki, tani i solidny. Nie wymaga wyciągania całej linki. Ja odpinałem tylko tą stronę linki, którą postanowiłem skrócić.
Pozdrawiam.
- Wysłany: Czw 6:40, 26 Lip 2018
dropio ******
Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 3001
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: trójmiasto Płeć: Mężczyzna
Chris !
Bardzo dobry patent,przy tym wykorzystane stare mosiężne nyple !Jeśli ktoś zechciał by
na sam koniec polutować to miejsce-nie byłoby żadnego problemu,mosiądz dobrze się lutuje.Linki sprzęgła,oraz hamulca posiadają większy przekrój,pozostałe są cieńsze.
Zgadza się, dla dopełnienia dzieła byłoby idealnie polutować fragment linki wystający z nypla, uprzednio nieco ten kawałek linki rozchylając, tak by lut był jeszcze mocniejszy. Dla estetyki, można wszystko ładnie oszlifować.
Takie zakończenie będzie mocniejsze niż fabryczne.
Dodam jeszcze praktyczną uwagę, warto sprawdzić kierunek skrętu linki.
Chodzi o to, że nakręcanie nypla idzie dobrze, jeśli gwint nypla jest zgodny ze skrętem linki.
Gdyby linki były skręcone odwrotnie, nakręcanie nypla powodowałoby rozkręcanie linki, a to by sprawę utrudniło.
Ostatnio zmieniony przez chris dnia Czw 7:41, 26 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
A ja mam taki problem. Rozpada mi się rollgaz i już wiem, że muszę posprawdzać długość linek, ale jednocześnie mam wątpliwość, czy mi to tego rollgazu czegoś nie brakuje.
Mam to co na fotografii:
- linkę
- rolkę - manetkę
- blaszkę i śrubę (nie wiem do czego to służy)
- element, który przykręca się do kierownicy (z dźwignią hamulca)
Pancerz linki wchodzi mi do środka, to tego ostatniego elementu i nie zapiera się o nic. Pancerz kończy się oczywiście taką zagiętą nagwintowaną rurką i to ona wchodzi.
Ktoś podpowie, czego mi tam brakuje, albo co robię źle?
Pytanie drugie, gdzie przykręca się czarną blaszkę (taka wygięta w haczyk), która prawdopodobnie ma zapobiegać, żeby linki nie dotykały wydechu?
- Wysłany: Czw 15:16, 08 Paź 2020
dropio ******
Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 3001
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: trójmiasto Płeć: Mężczyzna
Witam !Twoja manetka jest prawie kompletna i sprawna,jedynie sprężyna płaska,jak i wkręt który ją reguluje-nadają się do wymiany. Blaszka /czarna/służy do zamocowania linek sprzęgła oraz biegów,a mocowana jest lewą przednią nakrętką głowicy.
- Wysłany: Pią 19:14, 23 Paź 2020
motonita ******
Dołączył: 03 Maj 2010
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach